6 cze 2016

Jumpingowe zawody agility w Szczecinie

Minioną niedzielę spędziłyśmy na nieoficjalnych zawodach jumpingowych w Dobrej koło Szczecina organizowanych przez Szczecin Agility Team.

Ostatni trening zrobiłam Mollinkowi w piątek wieczorem. Przerobiłyśmy sobie w miarę trudny torek. W sobotę regeneracja no i w niedzielę rano wsiadłyśmy w pociąg. Na miejscu duużo pięknej i zielonej trawy, organizacja zawodów świetna. 
Utrudnienia w postaci upału, który mnie wykańczał i festynu obok były, ale mimo to mojemu psu to specjalnie nie przeszkadzało. Podczas pierwszego jumpingu poszło wszystko sprawnie oprócz dwóch zrzutek. Jumping drugi poszedł rewelacyjnie! Niestety wielki smutek, bo filmik mam tylko z pierwszego jumpingu, ale już tam można zobaczyć piękną pracę Molly. Drugie zawody, a nasz pierwszy taki sukces w życiu, chyba historyczna chwila. Wybiegałyśmy 1 miejsce, a w klasyfikacji łącznej 3! Jestem mega dumna z psa i nie mam jej nic do zarzucenia. Ładnie się skupiła i ani na chwilę nie rozproszyła, a warunki najprostsze nie były. Do domu wracałyśmy zmęczone i szczęśliwe. 

Zawody zaliczamy do udanych. Świetna zabawa i atmosfera!



fot. Jagoda Butching
fot. Jagoda Buchting

fot. Jagoda Buchting

20 sty 2016

Sterylizacja

No i w końcu mogę stwierdzić, że jest po wszystkim. Dzisiaj rano Molly została wysterylizowana.
Udało się, chodź na drodze stawało nam dość sporo. To był trzeci termin. No do trzech razy sztuka.
Pierwszy mieliśmy przed sylwestrem, ale przenieśliśmy się jednak do innego weta. Przed drugim terminem siedzimy sobie spokojnie, robiłam zdjęcia i miałam koło siebie, na podłodze kinder czekoladkę, którą mój prze inteligentny Mollek postanowił zjeść w pazłotku.
No i znowu się przedłużyło. Myślałam nawet, czy tego już nie odmówić, bo jednak się bałam.
No i dzisiaj, za trzecim razem wszystko doszło do skutku. Molliś był bardzo dzielny i szybko po zabiegu dochodzi do siebie. Czuję, że będzie ciężko, bo już chodzi i powoli zaczyna kombinować.
W piątek jedziemy na kontrolę. Cieszę się, że już po wszystkim. Teraz tylko w stylowym wdzianku czekać aż się zagoi.



31 gru 2015

Jaki był ostatni rok?

Święta, święta i po świętach. W natłoku przygotowań nic nie zdążyłam tu nabazgrać. Święta jednak spędziłyśmy w miłej atmosferze. Mikołaj przyniósł pieskom piłeczki i szarpaczki, a mnie zaopatrzył w nowe szkło. :)


Dzisiaj jednak miało być o tym, że przyszedł czas na pożegnanie roku 2015.
Hmm. Zacznijmy od kwestii dla mnie najważniejszej. Piesy w tym roku były zdrowe! Problemy Kropki nie nawróciły się, więc nie musiałyśmy walczyć z żadnymi nie ciekawymi naroślami.


A co się działo i zmieniło? Często żyjemy w gronie trzech yorków. Fiona ma trzy domy, a jeden znajduje się u nas. Jest yorczim mojej bratowej. Z Mollką uwielbia się bawić i właśnie dzisiaj spędzają razem Sylwester. Z Kropisiem się raczej omijają.


Ten rok kocham także za wielki przełom w agilitkach. Zaczęłyśmy od maja treningi z Beatą, której jestem bardzo wdzięczna! Pierwsze bieganie długich torów, których także potrafię już się uczyć! I na wspaniałe zakończenie tego roku ostatni trening był po prostu wspaniały. 


                                       

Zaliczyłyśmy także pierwsze moje i pierwsze Molly zawody agility, z których byłam w sumie zadowolona pomijając pierwszy jumping. Teraz wiem, że warto ogarnąć ten stres i po prostu dobrze się bawić. Do następnego sezonu! 


Spotkałam się także z Zuzią, której nie widziałam od naszego pierwszego obozu w Rynie! No i w końcu poznałam Nalę, prze świetnego agilitowego piesa.


Podsumowując, to był dobry rok. Na pewno się w nim nie nudziłyśmy. Wiele ciekawych doświadczeń, wyjazdów.

A Wam w Nowym Roku chciałabym życzyć spełnienia marzeń, dużo zdrowia i sukcesów!
Pieskom dużo smakołyków i zabawy! 
Spokojnego i miłego Sylwestra! 
Oby kolejny rok był lepszy od tego!

7 gru 2015

Mikołajkowy trening agility

Wczorajszy dzień spędziłyśmy na bieganiu agilitek. W sumie decyzja o treningu bardzo spontaniczna, bo w sobotę rano dopiero zgadałyśmy się z Dominiką od Verte i pytałyśmy się o wynajęcie toru. Co tam razem pięć godzin jazdy komunikacją. Opłacało się! Zawsze wracamy z treningu szczęśliwe.
Kiedy przyjechałyśmy na miejsce ustawiłyśmy tor, nauczyłyśmy się i biegałyśmy. Czego bym się mogła przyczepić? Widać to gołym okiem, że jest coraz lepiej. Szybko zapamiętałam tor, strasznie cieszę się, że zrobiłam w tym taki postęp. Zrobiłyśmy trzy różne sekwencje torku.
Molly nieźle przyspieszyła, widać duże efekty ćwiczeń. Przepracować musimy wysyłanie to tunelu jak jest pod palisadą, a ja jestem dalej psa, żebym nie musiała tak blisko podbiegać. Nasz trening można zobaczyć na filmiku niżej.

https://www.youtube.com/watch?v=2BBNQe2QAQM&feature=autoshare&hd=1


Poniższym zdjęciem wprowadzę jeszcze świąteczny klimacik z okazji Mikołajek. Czas ucieka, a ja nie wiem co kupić psom na święta. Wybraliście już? A może kupiliście?

14 lis 2015

Usuwanie kamienia nazębnego bez środków usypiających

   Zawsze byłam przekonana, że ściąganie kamienia nazębnego wiąże się z usypianiem psa. Oj nie podobało mi się to, wiadomo. Dlatego kiedy nasza fryzjerka powiedziała nam o tej metodzie byłam zdziwiona. Usunięcie kamienia nazębnego u naszego pupila bez stosowania środków usypiających jest możliwe dzięki zastosowaniu szczoteczki Emmi-Pet. Oto efekt :)


Jest to szczoteczka ultradźwiękowa opracowana przez niemieckich naukowców. Nie funkcjonuje poprzez tarcie. Najpierw Kropka miała przyłożoną szczoteczkę razem z pastą do zębów, a następnie haczykiem ściągany kamień, który ładnie odchodził. Wszystko trwało około godziny. 
   Stwierdziłam, że taki zabieg jest jej już potrzebny. Pewnie jakbym miała to robić u weterynarza, usypiając ją to jeszcze bym się na to nie zdecydowała, ale skoro miałyśmy możliwość omijając usypianie to jestem zadowolona z tej decyzji. No, a teraz trzeba bardziej dbać o ząbki, żeby kamień do nas szybko nie powrócił.
   Także największym plusem jest to, że nie stosujemy żadnych środków na naszym psie i metoda jest bezpieczna. Efekt także znakomity. Zabieg idealny, ale myślę, że nie do wykonania na każdym psie, ponieważ wiadomo, niektóre psy nie dałyby sobie grzebać w pyszczku, więc warto przyzwyczajać do takich rzeczy od początku. Kropi też się stresowała i dwóch zębów na samym końcu nie dała wyczyścić. Zrobimy to przy okazji następnej wizyty. 
   Cena zależy oczywiście od salonu. My wykonałyśmy zabieg po bardzo promocyjnej cenie, więc nie jestem w stanie powiedzieć, ale myślę, że waha się mniej, więcej w kwocie 200 zł.
Powyższe zdjęcie mówi samo za siebie, polecamy!



Obserwatorzy