22 lip 2015

Lipcowe semi z Beatą

Jak wiecie czy nie wiecie, już po seminarium z Beatą Luchowską, które odbyło się w maju zapisałam się na kolejne. Odbyło się one w ostatni weekend. W Szczecinie byłyśmy już w piątek, czekało nas super spotkanie! Po dwóch latach spotkałam się z Zuzią i w końcu poznałam Nalę.


Sobota była mega udana. Yorczek dawał z siebie sporo i ładnie się starał, jednak nie wszystko.
Od poprzednich treningów z Beatą powiem tak, że trochę się ogarnęłam i widzę dla siebie nadzieję. Widzę, że jak chcę to potrafię coś zrobić. Miałam mega trudności z zapamiętywaniem torów, a teraz było już o wiele lepiej. Trening czyni mistrza. No i muszę trenować dalej. Czasami nie byłam pewna czy dobrze biegnę i wydaję mi się, że spowalniam Molę, więc trzeba się wziąć za treningi, bieganko, treningi, bieganko. 
Niedzielna pogoda zepsuła nam ostatni dzień. Ciągle lało. Mieliśmy wyjścia jak deszcz postanawiał się trochę uspokoić, ale i tak nadal padało.Mojemu psu nie bardzo pasowało biegać w deszczu, lecz pomimo to była bardzo dzielna. Raz uciekła z toru, ale była już całkiem mokra. Na koniec pobiegłyśmy torek z 25 przeszkód także jestem zadowolona. Były trudności z wejściem do mokrego tunelu, dałyśmy jednak radę. 

Mimo deszczu seminarium i tak bardzo mi się podobało. Dużo wyniosłam i nabrałam motywacji. 
Przywiozłam także świetną dla nas wiadomość! Jest szansa, że u nas w Szczecinie będą mogły odbywać się cykliczne treningi z Beatą. Także mega się cieszę.






2 komentarze:

  1. Na tym seminarium na pewno było super ;) Fajnie, że takie kursy będą się odbywały również w Twojej okolicy. Gratuluje sukcesów i podziwiam Cię, że razem z Molly biegłyście dzielnie pomimo deszczu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że byliście na takim seminarium, szkoda, że Szczecin jest tak daleko. Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy